Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaWywiady i portrety Zabrzmieć dobrze i szczerze

Zabrzmieć dobrze i szczerze
(sroda, 2016-11-16 13:30:23)



Kiedy na swoje 70. urodziny artysta może zaprosić do współpracy plejadę gwiazd, to świadczy tylko o jednym – sam jest kimś wyjątkowym! I wyjątkowa jest również nowa płyta Krzysztofa Krawczyka, na której znalazły się m.in. duety z Katarzyną Nosowską, Anią Dąbrowską i Maciejem Maleńczukiem!


Spotkanie w studiu nagraniowym drugiego artysty to bardziej inspiracja czy rywalizacja?

Jaka tam rywalizacja? Chcemy po prostu ze sobą dobrze i szczerze zabrzmieć. Mamy jeden wspólny cel: nagrać piosenkę, która spodoba się publiczności. Możliwość spotkania się w jednym nagraniu z tak znakomitymi wykonawcami jak na tej płycie to wielka radość i satysfakcja.


Lubi pan śpiewać w duetach?

Zanim zacząłem śpiewać jako solista przez dziesięć lat pracowałem w kwartecie – w zespole „Trubadurzy”, więc hasło: „Jeżeli śpiewać to nie indywidualnie” nie jest mi obce. W kwartecie to jakby dwa duety śpiewały, mówię to oczywiście z przymrużeniem oka. Ale kiedy już zacząłem śpiewać indywidualnie, często byłem namawiany do duetów. Na przykład mój menedżer Andrzej Kosmala już w latach 70-tych walczył ze mną i namawiał abym nagrał duet ze Zdzisławą Sośnicką. A ja opierałem się wszystkimi siłami. Dziś, kiedy przypominam sobie tamte czasy to myślę, że moje zachowanie miało źródło w dzieciństwie. Otóż wychowałem się za kulisami Teatru Muzycznego w Łodzi. Mój ojciec był aktorem, śpiewakiem operowym i operetkowym i nie mogłem znieść kiedy do obcych kobiet – a nie do mojej mamy – śpiewał: „Ach myszko, to była cudna noc, słodka noc”. Już wtedy wyczuwałem nieszczerość i teatralność tych śpiewanych wyznań. I byłem obrońcą mojej mamy, choć nie do końca rozumiałem wtedy meandry życia.

 

krawczyk_1_900

 

Pamięta pan swój pierwszy duet?

Doskonale. Nagrałem go w 1987 roku z Bohdanem Smoleniem „Dziewczyny, które mam na myśli”. Była to taka parodia duetu Julio Iglesiasa i Willy Nelsona w piosence „Dziewczyny, które kiedyś kochaliśmy”. To było z przymrużeniem oka. Ze względów prawnych, kłopotów z publishingiem nie znalazła się ona na płycie. Ale przez następne lata byłem znów oporny na duety. Coś tam zaśpiewałem na swoim koncercie benefisowym z Ireną Jarocką i Dorotą Stalińską. W 2000 roku nagrałem drugi duet z mężczyzną – z Norbim, a prasę obiegła plotka, że to mój syn. Kobieta, z którą wszedłem pierwszy raz do studia była Edyta Bartosiewicz. Z nią nagrywałem twarzą w twarz. Ale nie wszystkie duety dziś tak powstają. Często są to duety wirtualne: śpiewam swoje partie w moim studio w Poznaniu, a partner czy partnerka w innym studio. To pragmatyczne rozwiązanie, ale często pozwala na powstanie wspaniałych duetów, które inaczej by nie powstały.


Wiele razy zaskakiwał pan swoimi duetami z artystami z zupełnie innych obszarów muzycznych. Tak jest i tym razem. Szczególnie w przypadku Kasi Nosowskiej, z którą zaśpiewał pan przepiękny miłosny duet napisany przez muzyka grupy HEY – Pawła Krawczyka. Takiej Kasi jeszcze chyba nie słyszeliśmy. Co ceni Pan najbardziej w Nosowskiej?

Szczerość jej wypowiedzi muzycznej. Nigdy nie idzie na łatwiznę. Cieszę się, że chciała zaśpiewać ze starszym panem. To jest właśnie duet, gdzie zaśpiewałem w K&K Studio do jej gotowej ścieżki wokalnej. Starałem się maksymalnie wczuć w jej intencje, interpretację tekstu, który zresztą sama napisała. To zresztą nie pierwszy jej tekst dla mnie. W 2004 roku napisała także z Pawłem Krawczykiem (między nami Krawczykami!) piosenkę „Z daleka od trosk”. Poznaliśmy się z Katarzyną w okolicznościach dziwnych, bo za kulisami Festiwalu Sopockiego w 1994 roku. Wyskoczyłem wtedy z mojej Ameryki na koncert do Sopotu. Wiedziałem, że obok rewolucji ustrojowej w Polsce pojawiły się też młode gwiazdy. A tutaj za kulisami rzuca się na mnie młoda dziewczyna ze słowami „Ja i moja mama uwielbiamy pana!” Nie wiedziałem kto to jest, Andrzej Kosmala szeptał mi na ucho: „To jest nowa gwiazda Kasia Nosowska, ale uważaj – ma duże poczucie humoru…” Na płycie „Duety” mamy piosenkę, która mi się bardzo podoba!


Ania Dąbrowska stworzyła na tę płytę utwór „On ciągle walczy”. To nie jest pierwszy raz kiedy ze sobą współpracujecie. Jak zaczęła się Pana znajomość z Anią?

Niedawno występowaliśmy wspólnie w Londynie i Ania rzuciła do mnie za kulisami ze swoim charakterystycznym łobuziarskim uśmiechem: „Mam piosenkę na nasze „Duety”!” Ale już na płycie z 2004 roku zaśpiewaliśmy wspólnie tytułową piosenkę „To co w życiu ważne”. Wykonaliśmy też wspólnie tę piosenkę na estradzie Opery Leśnej podczas Festiwalu Sopockiego w 2004 roku. Zaśpiewała też wszystkie chórki na wspomnianej płycie. Na płytę „Duety” napisała piosenkę „On ciągle walczył”. To jest piosenka o mnie, ale też o niej, bo nasze życie to ciągła walka.

Poprzednie1 | 2 | 3 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.