Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaWywiady i portrety Zabrzmieć dobrze i szczerze

Zabrzmieć dobrze i szczerze
(sroda, 2016-11-16 13:30:23)



Kiedy na swoje 70. urodziny artysta może zaprosić do współpracy plejadę gwiazd, to świadczy tylko o jednym – sam jest kimś wyjątkowym! I wyjątkowa jest również nowa płyta Krzysztofa Krawczyka, na której znalazły się m.in. duety z Katarzyną Nosowską, Anią Dąbrowską i Maciejem Maleńczukiem!

 

W 2002 roku Maciej Maleńczuk napisał dla Pana utwór „Chciałem być”. Na płycie „Duety” śpiewacie razem singlowy przebój „Każdy dziad”, w którym Maciej zahacza o wątki biograficzne Pana życia. Łatwo się śpiewa żartobliwe utwory o sobie?

Maciej Maleńczuk zagościł już z trzema tekstami na płycie wyprodukowanej w 2002 roku przez Andrzeja Smolika. Od dawna się odgraża, że nagra ze mną płytę, ale musimy razem wypić dobry trunek (śmiech). Okazało się, że można nagrać duety i bez środków dopingujących. Ta piosenka to autoironia: śpiewamy o sobie, chociaż do polityki się nie pchamy, chociaż każdy ma swoje poglądy. Ta żartobliwa piosenka ma przepiękne solo w stylu lat 50 i 60. Na saksofonie, na którym gra Maciej. Zaskoczyła mnie ta propozycja, ale i rozbawiła. Podobnie jak w duecie z Danielem Olbrychskim – zachowujemy dystans do naszych przeżyć.


A jak zaprasza się do współpracy Daniela Olbrychskiego? Kojarzymy go wieloma wybitnymi rolami, ale zestawienie go z piosenkami nie jest już tak oczywiste. Skąd pomysł, aby właśnie z nim nagrać utwór „Z kobietami to różnie bywało?”

Z Danielem poznaliśmy się w Chicago. Okazało się, że jesteśmy bratnimi duszami, bo ja wychowałem się na Trylogii, którą mój ojciec January, zawodowy aktor, czytał mnie i mojemu bratu przed zaśnięciem. Potem, kiedy zobaczyłem Daniela na ekranie, powróciły wspomnienia tamtych chwil. Wielokrotnie spotykaliśmy się po przyjacielsku w Polsce. Kiedy Pierwszy Program Polskiego Radia w 2009 roku zaproponował mi autorskie spotkanie na antenie, zaprosiłem kilku gości, między innymi Daniela. A w tym czasie Andrzej Kosmala wraz z Robertem Kalickim napisali piosenkę „Z kobietami to różnie bywało”. Andrzej podczas audycji w radio pokazał tekst Danielowi i nieśmiało zaproponował nagranie tej piosenki w duecie ze mną. Danielowi ten pomysł się spodobał i kilka dni później nagranie było gotowe. Daniel zaskoczył mnie w studiu swoimi umiejętnościami wokalnymi. Okazało się, że uczęszczał do szkoły muzycznej, grał na skrzypcach. Połączył nas też temat piosenki, bo z kobietami to w naszym życiu rzeczywiście różnie bywało! Podczas nagrania bawiliśmy się znakomicie, a także podczas kręcenia teledysku w Opolu, bo władze stolicy piosenki sfinansowały nam, w ramach promocji miasta, dowcipny teledysk. Piosenka ukazała się na mojej setnej płycie, którą w całości zadedykowałem Wielkiemu Polskiemu Aktorowi Danielowi Olbrychskiemu


Czy wszystkich artystów, z którymi Pan zaśpiewał na tej płycie, znał Pan już wcześniej osobiście? Czy były też takie spotkania, które odbyły się pierwszy raz, właśnie dzięki wspólnym nagraniom?

Płyta powstawała praktycznie 10 lat. I tak powinno być z nagraniem duetów. Nie akcja jednorazowa tylko poznawanie się rozłożone w czasie. W zasadzie znam wszystkich, choć w wypadku Edyty Bartosiewicz czy Norbiego najpierw poznałem ich nagrania. Ale jeździmy po tym kraju z koncertami, spotykamy się w studiach telewizyjnych i trudno nie wpaść na siebie.


Najpierw powstawały piosenki, a potem pomysły na duety czy odwrotnie?

Piosenka jest najważniejsza! I od tego wychodziliśmy przy wszystkich 12 piosenkach. To muszą być piosenki, w których obydwie strony będą się czuły dobrze. Dobra piosenka jest dobra na wszystko!


Zestaw artystów, z którymi zaśpiewał Pan na tej płycie jest imponujący. Z kim najłatwiej, a z kim najtrudniej było „zgrać” się w studiu?

Nie było żadnych trudności. No może poza Edytą Bartosiewicz, która tak mnie, a przede wszystkim siebie wykończyła, że po nagraniu zadzwoniłem do mojego menadżera Andrzeja Kosmali: „Andrzej! Nigdy więcej duetów” (śmiech). Ale po czasie przekonałem się, że jej perfekcjonizm przyniósł efekt.


Dostaliśmy wielki przebój „Trudno tak…”. To taki okres, gdy Edyta wycofała się z rynku muzycznego. Jak Pan w tamtym okresie przekonał ją do zaśpiewania?

W tamtych latach był wysyp nowych, młodych gwiazd. Starannie przyglądałem się nowościom naszego rynku muzycznego. I jako miłośnik dobrej muzyki i jako uczestnik tego muzycznego wyścigu. Nowych płyt słucham zazwyczaj przy obiedzie i rzadko się zdarza, bym jakąś nową płytę wysłuchał do końca. I zdarzyło się: płytę Edyty Bartosiewicz słuchałem przez kilka miesięcy. Nie znałem jej osobiście, ale w kilku wywiadach powiedziałem o moje fascynacji tą dziewczyną. Czy to do niej dotarło? Powiedziałem o tym też w mojej wytwórni płytowej BMG. I jakoś te wszystkie sygnały się spotkały. Producent płyty „To co w życiu ważne” Paweł Jóźwicki i Biljana Bakic, doprowadzili do nagrania tego duetu. Nagraliśmy teledysk, wystąpiła ze mną na dwóch Festiwalach Sopockich i w kilku programach telewizyjnych. Wdzięczność moja sięga nieboskłonu!

Poprzednie1 | 2 | 3 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.