Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaWywiady i portrety Z Goleniowa na sceny świata

Z Goleniowa na sceny świata
(poniedziałek, 2014-04-14 11:54:19)

Tom Swoon, dwudziestojednolatek z Goleniowa, mimo młodego wieku, zdążył już znaleźć sobie miejsce wśród największych gwiazd muzyki klubowej i nie tylko... Wytrwała, muzyczna praca, doprowadziła go na szczyt. Dziś, częściej, niż w Polsce, pracuje i gra za oceanem.



Rok 2011.
Jego pierwszy oficjalny remix ('Tokyo' Garetha Emery'ego) niemal natychmiast wspina się na listę Beatport Top 100 (jedną z najważniejszych list plebiscytowych utworów DJskich i muzyki elektronicznej , przypis red.). Pierwszy wymierny sukces przynosi kolejne: miksuje dla Nervo, Kaskade, Steve'a Aoki, a także dla Linkin Park i Jennifer Lopez. W magazynach 'Mixmag' i 'Billboard' zostaje uznany za 'godnego obserwowania w 2013r.'. Sukces godny pozazdroszczenia, bo niewielu Polakom udaje się zadebiutować w taki sposób...

Andrzej Gross: Pochodzisz z niewielkiego miasta. Goleniów, to zaledwie dwudziestotysięczne miasteczko w pobliżu Szczecina, choć dzięki usytuowanemu tam portowi lotniczemu, związane ze Szczecinem niemal integralnie. Stawiając pierwsze muzyczne kroki, skierowałeś je ku scenie szczecińskiej, czy grałeś tylko w swoim rodzinnym mieście? Jakie były Twoje pierwsze sukcesy?

Tom Swoon: Pierwsze kroki jako DJ stawiałem w Goleniowie. Mimo wielkich ambicji nie chciałem porywać się z motyką na słońce, więc obiecałem sobie, że zacznę próbować własnych sił w Szczecinie, kiedy będę na to rzeczywiście gotowy , głównie pod względem technicznym. Co do pierwszych sukcesów: gdy zaczynałem uczyć się miksować muzykę w klubie, to każde poprawnie wykonane przejście, każda uśmiechnięta twarz na parkiecie, każdy zakup coraz to lepszego sprzętu (zaczynałem od samego laptopa, później kontrolery MIDI, w końcu odtwarzacze CD, czyli standard w polskich klubach) był wtedy moim małym, osobistym sukcesem. Kiedy te rzeczy weszły mi już w krew, zacząłem szukać okazji do 'pokazania się' szerszej publice w Szczecinie. Ponad 3 lata temu zaliczyłem gościnny set w 'Heya', w 'Pinokiu', a także drugie miejsce w konkursie DJskim w 'Barrelu' (obecnie: 'Samo Zło'). A później? cisza. Pisałem dużo e-maili do różnych klubów, ale odpowiedzi nie było, więc odpuściłem. Teraz skrzynka aż pęka od ofert, również ze Szczecina.

Zanim doszło do współpracy z gwiazdami, próbowałeś swoich sił w innej muzyce. Gdy miałeś 14 lat, zacząłeś swoją drogę muzyczną, zakładając zespół rockowy. Jakie były wtedy Twoje muzyczne fascynacje, Twoje umiejętności i jak wyobrażałeś sobie muzyczną przyszłość? I... jak długo istniał Twój zespół rockowy?

Zespół był wspólnym pomysłem, sposobem na nudę. Pozostali członkowie mieli już jakieś doświadczenie, udzielali się w innych zespołach, natomiast dla mnie to była nowa, ekscytująca rzecz. Nie pamiętam, jak długo razem graliśmy, ale bardzo dobrze wspominam ten czas, mimo, że nigdy nie wyszliśmy poza salę prób. Gdzieś w trakcie tej przygody z zespołem, odkryłem muzykę elektroniczną/klubową, która coraz to bardziej i bardziej zaczęła przejmować moją uwagę. Do grupy moich idoli obok Hetfielda (Metallica), czy Grohla (Foo Fighters), doszły takie postacie i grupy, jak: Deadmau5, Daft Punk, Laidback Luke.

Przez dwa lata 'grałeś' imprezy. Przede wszystkim w 'Rampie', ale także, gościnnie, w szczecińskim 'Heya'. Czego nauczyłeś się przez ten czas?

Na pewno nauczyłem się grania stricte wzorowo technicznie oraz umiejętności manipulacji repertuarem w taki sposób, aby przyciągnąć ludzi na parkiet. 'Rampa' była miejscem kompromisów, gdzie często temperowane były moje ambicje, ponieważ grałem nawet po siedem, osiem godzin, a zakres wieku i gustu ludzi przychodzących tam, zmuszał mnie do posiadania bardzo szerokiego repertuaru: od RnB, przez dance, na muzyce rockowej i polskich szlagierach kończąc. Obecnie gram tylko i wyłącznie to, co chcę, aczkolwiek nadal biorę pod uwagę to, co dzieje się na parkiecie i dostosowuję się, grając lżej lub mocniej, w zależności od sytuacji.

DJów jest wielu. Przynajmniej 'ludzi, którzy grają imprezy'. Produkcja muzyczna marzy się zapewne wielu z nich, ale naprawdę niewielu udaje się wspiąć na szczyt. Jedni swoją karierę rozwijają w rozgłośniach radiowych i telewizyjnych, inni zostają dziennikarzami muzycznymi, jeszcze inni przechodzą do organizacji imprez i koncertów. Ty spróbowałeś produkować. Dlaczego? Nie myślałeś o innych drogach kariery?

Kiedy już w miarę rozwinąłem się jako DJ (a przynajmniej tak wtedy uważałem), stwierdziłem, że to za mało. Chciałem jeszcze bardziej wyrazić siebie za konsolą. Produkcja własnej muzyki była pierwszą racjonalną rzeczą, która przyszła mi na myśl. Problemem było to, że w Goleniowie nikt się czymś takim wtedy nie zajmował, więc byłem zdany tylko na siebie. Inne opcje, takie jak organizacja imprez, czy dziennikarstwo, odpadały, ponieważ byłem niepełnoletni, a obecność muzyki EDM i zainteresowanie nią było w tym rejonie nikłe. Produkcja tego typu brzmień i imprezy z nimi związane dopiero w ubiegłym roku zaczynały rozwijać się na dobre w naszym kraju. Musiałem działać więc na własną rękę i nawet po wielu nieudanych próbach, czy to w produkcji muzyki, czy nawiązywaniu kontaktów z ludźmi z branży, nie traciłem zapału. I to w końcu zaowocowało.

Jak godziłeś swoją pracę DJa i muzykę ze szkołą i życiem prywatnym? Praca DJa, to, co prawda, imprezy, ale piętnasto, szesnasto, czy siedemnastolatek potrzebuje też czasu na naukę, dla znajomych, czy choćby na domowe obowiązki? Jak Twoją pasję oceniali i postrzegali koledzy, koleżanki ze szkoły?

Dużo ludzi pyta mnie, jak to możliwe, że tak szybko udało mi się to wszystko osiągnąć, lecz gdy odpowiadam im, że poświęcałem praktycznie cały wolny czas po szkole na produkowanie muzyki, dzień w dzień... delikatnie tracili zapał? Większość widzi karierę DJ?a i producenta przez pryzmat wiecznych imprez, podróży, a tak naprawdę to jest zaledwie wierzchołek góry lodowej. Oczywiście, poświęcenie wiązało się wtedy z gorszymi wynikami w nauce, brakiem odrobionych zadań domowych i tak dalej, aczkolwiek udało mi się jakoś nadrabiać średnią ocen wiedzą zdobytą podczas lekcji, a ujemne punkty (liczone do oceny z zachowania) za spóźnienia, kompensowałem udzielaniem się na rzecz szkoły w rozmaite sposoby, często wykorzystując wiedzę muzyczną i informatyczną.

Na pierwsze sukcesy nie czekałeś długo. Najpierw swoim remixem 'Irrestible' zainteresowałeś australijski duet Nervo. Potem Twoja wersja 'Mansion' Garetha Emery'ego zainteresowała samego autora tak bardzo, że już oficjalnie miksowałeś 'Tokyo'. Latem 2010 roku zająłeś też drugie miejsce w międzynarodowym konkursie na remix 'Your Mistake' Melanie C. Czy to był remix, który przyniósł przełom w Twojej karierze producenckiej?

Muszę zaznaczyć na wstępie, że jestem pełen podziwu za ?dokopanie? się aż do remixu dla Melanie C., sam czasem o nim zapominam, opowiadając o początkach kariery jako producent, może również dlatego, że ze względu na techniczną jakość wykonania, jest mi trochę wstyd przyznać, że wyszło to kiedyś spod mojej ręki? (śmiech) Ale przecież każdy jakoś zaczynał, prawda?... Co prawda nie był to żaden przełom w karierze, telefony po konkursie się nie urywały, ale dla mnie był to sygnał, że ktoś w jakiś sposób docenił moją pracę, że warto w to brnąć, więc brnąłem dalej? Kolejnych kilka miesięcy spędziłem głównie na szlifowaniu warsztatu, szukaniu własnego stylu, aż do września 2011, kiedy liczba wyświetleń mojego bootlegu 'Till Sunshine' Davida Guetty i Aviciiego, osiągnęła okrągły milion (obecnie ponad 12 milionów). To była chwila, kiedy stwierdziłem, że już wiem, co będę robić przez resztę życia i przez zaledwie kilka kolejnych tygodni udało mi się zainkasować wyżej wymieniony support od takich nazwisk jak Nervo, czy Gareth Emery. Wtedy czułem się bardzo onieśmielony, prowadząc z nimi korespondencję, czy rozmawiając na Skype, teraz zaś czuję, że jesteśmy dobrymi znajomymi, utrzymujemy kontakt, wspieramy się nawzajem. Móc pracować z takimi ludźmi to coś niesamowitego.

Poprzednie1 | 2 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.