Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaZdaniem ekspertaPublicystyka Światełko w tunelu, czyli rzecz o polskim dziennikarstwie.

Światełko w tunelu, czyli rzecz o polskim dziennikarstwie.
(czwartek, 2014-01-30 14:05:57)

Zostać dziennikarzem, to do niedawna marzenie tysięcy młodych ludzi w Polsce. Do niedawna, bo już w tym roku szkoły dziennikarskie nie przeżywają znanego z lat dziewięćdziesiątych i początku wieku boomu, a i w samych redakcjach kryzys widoczny jest gołym okiem. O polskim dziennikarstwie, jego realiach i poziomie, z dziennikarzem i pedagogiem, Jackiem Żakowskim rozmawia Andrzej Gross.

Jednolite standardy w dziennikarstwie zmieniłyby tę sytuację?

A jakie miałyby być te jednolite standardy? Od dziennikarzy tabloidów nie można wymagać przestrzegania standardów pracy dziennikarzy ambitnych mediów. To są innego rodzaju prace. Pojęcie 'dziennikarz' stało się zbyt szerokie, jak na dzisiejsze czasy. Media zmieniły swój charakter. Skończyła się epoka, w której w każdym kraju było parę dzienników, dwie stacje telewizyjne i kilka radiowych. Zaczęła się epoka nisz, więc myślenie masowe w stylu 'dziennikarstwo' nie ma sensu, bo nie bardzo wiadomo, czym by to ogólnie pojęte 'dziennikarstwo' miało być. Kuba Wojewódzki jest dziennikarzem? Jest. A Ryszard Kapuściński? Też był. Obaj są mistrzami, ale w kompletnie czym innym. Sądzę, że debata na temat ogólnych standardów dla całego 'dziennikarstwa' nie ma sensu, bo skrajnie różne style pracy powodowałyby ciągłe kłótnie. Co innego, wypracowanie standardów dla poszczególnych rodzajów dziennikarstwa bez wrzucania wszystkich dziennikarzy do jednego worka , to miałoby sens. Musimy sobie jednak powiedzieć, że tzw. ambitne dziennikarstwo pozostanie jedną z nisz, i to niewielką, zarezerwowaną dla mniejszych mediów, bo wielkie media idą , tu wracamy do punktu wyjścia , raczej w stronę showbiznesu i rozrywki. A elementem showbiznesu jest bezużyteczność. Głównym celem staje się epatowanie czymkolwiek, aby pobudzić emocje czytelnika lub widza, i zatrzymać jego uwagę. Tradycyjnym meritum dziennikarstwa jest interesujące opowiadanie o mało interesujących sprawach, ale praca dziennikarska w showbiznesowej pogoni staje się interesującym opowiadaniem o niczym. Przykładem może być sprawa małej Madzi z Sosnowca. Meritum jest tu zabójstwo dziecka, pytanie, dlaczego matka zabija dziecko w XXI wieku, w cywilizowanym kraju. Media prześcigały się tymczasem w przekazywaniu widzom i czytelnikom tysiąca szczegółów związanych z tą sprawą i w przedstawianiu ich w sposób wyłącznie sensacyjny. Tradycyjny etos dziennikarstwa stawia dziennikarza w roli sędziego, który przekazuje informację w sposób kompetentny, oparty na rzeczowej wiedzy i niezależny. A w naszym świecie coś się takiego stało, że indywidualna niezależność dziennikarska się rozpuściła i zamiast dziennikarzy,indywidualistów widzimy stada, biegające w poszukiwaniu dobrze brzmiącego, nieistotnego szczegółu. Do największych mediów mam więc największy żal, bo sądzę, że to właśnie one najsłabiej spełniają swoją rolę. One nieźle spełniają rolę mobilizacji społecznej i aktywizacji, ale bardzo kiepsko radzą sobie w roli dostarczycieli informacji, objaśniania świata. Często są też w objaśnianiu świata bardzo stronnicze. Na tym tle pozytywnie zaskoczony jestem, natomiast, mediami lokalnymi i branżowymi w Polsce, bo właśnie wśród nich znaleźć można takie, które prezentują bardzo wysoki poziom odpowiedzialności społecznej i są relatywnie bliższe wysokim standardom w starszych demokracjach, niż media centralne, mimo że często są tworzone przez zaledwie kilka osób.

Największa oglądalność i czytelnictwo pozostaną jednak zarezerwowane dla wielkich mediów, trudno też prasie walczyć z mediami elektronicznymi. Wydaje się, że to one dyktują standardy, choć popularny jest także pogląd, że dziennikarze, którzy chcą rzetelnie wykonywać swój zawód, uciekają z interaktywnej telewizji i radia do prasy.

Nie wszyscy są w stanie uciec, bo dziennikarstwo prasowe i elektroniczne wymagają trochę innych predyspozycji. Poza tym, jeszcze pięć lat temu przyznałbym, że w prasie łatwiej jest uprawiać solidne dziennikarstwo, ale dziś wcale nie jestem już tego pewien. Głęboki kryzys ekonomiczny spowodował, że wszędzie jest trudno... A media elektroniczne zmieniły się przez ten czas. Coraz większą część widowni zbierają telewizyjne kanały tematyczne. Kończy się, więc, epoka produkowania telewizji dla wszystkich, a zaczyna okres produkcji niszowej. Pamiętam wyniki oglądalności mojego programu z Piotrem Najsztubem, gdzie udziały w rynku oglądalności przekraczały 40% , dziś można tylko o tym pomarzyć... taką oglądalność mogłaby zgromadzić chyba tylko transmisja na żywo z lądowania Marsjan na Ziemi...

Ten problem można by przyrównać do fonografii i spadku sprzedaży płyt.

Można. Zwróćmy uwagę: najlepszym czasem dla fonografii był ten, kiedy wielkie koncerny posiadały kilkanaście procent rynku, a resztę stanowiły niewielkie, niezależne wytwórnie. Kiedy niewielkie wytwórnie zsieciowały się w rekach majorsów, nastąpił drastyczny spadek sprzedaży, pojawiły się kreowane boysbandy zamiast ciekawych zespołów, i ludzie powiedzieli: 'Nie'. Teraz ten proces się odwraca i znów zaczynają powracać mali wydawcy. Tak samo jest z mediami. Kiedy rynek się rozprasza, media stają się bardziej niszowe. A od tego już tylko krok do wzrostu jakości. Majorsi , w tym przypadku wielkie media, dostrzegają to, i, choćby chcieli, nie mają wyjścia , muszą podążać tą drogą. Polska i polskie media są na etapie jakiejś bardzo poważnej zmiany. Ale punktu zatrzymania się i standaryzacji nie potrafimy sobie jeszcze wyobrazić. Kilka lat temu sam byłem przerażony wizją rozpraszania się rynku medialnego, przede wszystkim telewizyjnego, bo za tym, jak wiadomo, idzie także rozpraszanie się pieniędzy, ale dziś mi się wydaje, że to dobra droga. Kiedy patrzę np. na programy telewizyjne, to kiedykolwiek bym spojrzał, na którymś z polskojęzycznych kanałów zawsze znajdę coś wartościowego. Powstaje w mediach coś takiego, nasuwa mi się druga analogia, jak na rynku książkowym: z jednej strony rynek jest bardzo ciężki, ale z drugiej strony, nigdy nie ukazywało się na nim tyle wartościowych, dobrych książek, co teraz. Wracamy do naturalnego stanu kultury, w którym kultura nie składa się z masy, ale z nisz, nawet powiedziałbym, że im większa wartość, tym mniejsza nisza. Ale miejsce w tych niszach znajdzie się dla każdego rodzaju dziennikarstwa.

Poprzednie1 | 2 | 3 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.