Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaZdaniem ekspertaPublicystyka Polski nie jest obcy

Polski nie jest obcy
(czwartek, 2014-04-10 10:24:15)

'Polacy nie gęsi, iż swój język mają', napisał w XVI wieku Mikołaj Rej. Sentencja mistrza Reja z wiersza 'Do tego, co czytał' była aktualna wtedy, jest aktualna dziś i będzie zapewne po wielu kolejnych wiekach. Pod warunkiem, że język nie będzie dla nas tylko zwyczajową formą porozumiewania się, bo tę zastąpić może język inny, ale także źródłem fascynacji, wynikającej z poznawania jego historii, zmian zachodzących na przestrzeni wieków i analizy języka nam współczesnego.



Andrzej Gross: Historia języka polskiego ze względu na niewielką ilość źródeł owiana jest nieco mgłą tajemnicy. Tak mogłoby wydawać się każdemu z nas, kto w zagadnienie genezy języka polskiego nie wdawał się bardziej, niż uczęszczając na zajęcia szkolne. Wszyscy znamy zapisane w Księdze Henrykowskiej zdanie 'Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj' i... przeciętnie na tej wiedzy nasza znajomość historii języka się kończy. Co każdy Polak o historii swojego języka wiedzieć powinien?



Prof. Jan Miodek: Powinien wiedzieć, że należymy do słowiańskiej wspólnoty językowej. Ściślej: do grupy zachodniosłowiańskiej, razem z językami: czeskim, słowackim oraz obecnymi na obszarze wschodnich Niemiec, w okolicach Bautzen (Budziszyna) i Cottbus (Chociebuża) dolno- i górnołużyckim. Ale to nie wszystko. Wywodzimy się z korzeni praindoeuropejskich, z których nie wywodzą się tylko mówiący językami ugrofińskimi: Węgrzy, Finowie i Estończycy. Z polszczyzną spokrewnione są więc języki wszystkich ludów od Portugalii po Indie. Wspólnotę praindoeuropejską ukazuje nam podobieństwo słów, choćby 'siostra' (niem. 'Schwester', ang. 'sister'), 'brat' (niem. 'Bruder', ang. 'brother'), 'stać' (niem. 'stehen'), 'leżeć' (niem. 'liegen'). Ta wiedza relatywizuje nam pojęcie 'wyrazu obcego' w języku. Wiele tych wyrazów nie jest nam całkiem obcych, przeciwnie: mają wspólną genezę i są dziedzictwem praindoeuropejskim, o czym przeciętny Polak nie za dobrze wie. Przeciętna wiedza Polaka o pochodzeniu języka ojczystego jest, zresztą, dość mierna. Mamy także swój megalomański mit, mówiący o tym, że polska ortografia jest bardzo trudna. A jest znacznie łatwiejsza, niż ortografia niemiecka i angielska. Tamte ortografie oparte są na stanach językowych wczesnego średniowiecza, dodatkowo języki romańskie i germańskie zmieniały się znacznie szybciej, niż słowiańskie, co dziś powoduje większy rozdźwięk między mową, a pismem. My mamy ortografię młodą. Proszę wierzyć, że robienie przeszkody nie do pokonania z 'o' z kreską i 'u', czy 'rz' i 'ż' jest naiwnością i hiperbolą.



Wspomniane już, najstarsze znane nam polskie zdanie, do swojej żony, Ślązaczki, wypowiada w XIII wieku Czech, Boguchwał - Brukała. Czy zdanie to uznać można już za zdanie wypowiedziane w języku polskim, czy raczej za dialekt z elementami napływowymi? Kiedy należy datować narodziny języka polskiego?



Zdanie z całą pewnością jest wypowiedziane w języku polskim. Dodatkowo jest kwintesencją dziejów Śląska, który w swej historii był czeski, polski, habsburski, pruski, wreszcie znów polski. Po łacinie, w języku elity tamtego czasu, polskie zdanie, wypowiedziane przez męża Czecha do żony Ślązaczki, zapisał niemiecki opat klasztoru w Henrykowie, Piotr. W Księdze Henrykowskiej mamy do czynienia z pierwszym zapisanym tekstem polskim, z ośrodkiem tego zdania czasownikiem. Wyrazy polskie, nazwy miejscowe i osobowe, znaleźć można jednak już w Bulli Gnieźnieńskiej z XI wieku. Dokładnie datować narodzin języka polskiego nie sposób. Sądzę, że język ukształtował się na poziomie VII, VIII wieku, gdy różnicowała się wspólnota prasłowiańska.



Kilka wieków później formę porozumiewania się w Polsce zdominowała łacina, później francuszczyzna. Czy ich powszechne używanie było zagrożeniem dla języka rodzimego?



Ja wierzę w myśl wypowiedzianą przez Johanna Wolfganga Goethego: 'Ile znasz języków, tyle razy jesteś człowiekiem'. Jesteśmy przyzwyczajeni do szkolnego stereotypu, że łacina dusiła polszczyznę, ale to nie jest prawda. Język obcy nigdy nie jest zawężeniem horyzontów, owszem, jest ich poszerzeniem. Ci sami Polacy, którzy biegle władali łaciną, mówili perfekt w swoim języku. Łacina i greka ten język ubogacały, dzięki nim stworzyliśmy całą międzynarodową terminologię, choćby medyczną, matematyczną, językoznawczą. Tą terminologią posługujemy się do dziś. Wyrazy łacińskie i greckie przez wieki zostały spolszczone i dziś czasem nawet nie wiemy o tym, że posługujemy się słowem o rodowodzie łacińskim. Inną sprawą są obecne i wtedy, i dziś, manieryczne zachowania stylistyczne. Wtedy popisywano się łaciną, później francuszczyzną, dziś angielszczyzną. Snob pojawiał i pojawia się w każdej epoce, i zachowuje się idiotycznie pod względem stylistycznym, epatując znajomością obcego języka. Ale ta przywara nie ogranicza rozwoju języka ojczystego.

Poprzednie1 | 2 | 3 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.