Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaReportaż Pocztówka z Afganistanu

Pocztówka z Afganistanu
(sroda, 2014-01-29 13:50:33)

Mieszkanie i praca w Afganistanie ma w sobie coś z uzależnienia. Wciąga i zasysa tak bardzo że człowiek traci kontakt z rzeczywistością, zapomina, że można jeszcze mieć normalne życie: po powrocie z pracy wyjść do kina, spotkać się z przyjaciółmi, czy zorganizować krótki wypad na weekend. Pisząc to siedzę w Singapurze, który, podobnie, jak Afganistan, dość boleśnie mi o tym przypomina.



Tu wszyscy są przyzwyczajeni, że tak jest i tak być musi. Za każdym razem, gdy odbywa się kolejny atak, na ulicach tętni normalne życie, nie widać żadnej paniki, ludzie nie uciekają w popłochu. Dlaczego? 'Bo to daleko. Atakują przecież KILOMETR dalej, nie u nas...'. W czasie, gdy wojsko i policja toczą regularną bitwę z Talibami, sprzedawcy lodów kilka ulic dalej oznajmiają swoje przybycie melodyjką 'Happy Birthday' z pozytywki. Dźwięki mieszają się z odgłosami strzałów, ale lodziarzy to nie odstrasza. Przeciwnie. Wiedzą, że nieopodal bitwy pojawi się wkrótce... więcej klientów. Inna grupa sprzedawców też zwietrzyła interes. Atak na lotnisko odbył się tak wcześnie, że żaden z dziennikarzy nie zdążył zjeść śniadania. Na pomoc pospieszyli sprzedawcy kebabów, dla których ważniejsze, niż latające dookoła pociski, były pełne brzuchy dziennikarzy i pełna sakiewka.

Kolejnego dnia było wyjątkowo spokojnie. Już miałem wracać do domu, kiedy usłyszałem alarm z ambasady Wielkiej Brytanii. Tym razem atak był dużo większy, lepiej zaplanowany i skuteczniej przeprowadzony. Zamachowiec wysadził samochód obok budynku Sądu Najwyższego. Wybuch nastąpił dokładnie w momencie, gdy wszyscy pracownicy wracali do domów, dokładniej: wsiadali do zaparkowanych nieopodal budynku autobusów. Tym razem zginęło siedemnaście osób. Trzydzieści dziewięć osób zostało rannych.

Większość ataków przeprowadzona została podczas tzw. 'wiosennej ofensywy', gdy Talibowie chcieli pokazać swoją siłę. Od tego czasu było już tylko spokojniej. W przyszłym roku, w kwietniu, Afgan czekają jednak wybory prezydenckie. Wiosna po raz kolejny nie zapowiada się więc spokojnie...

Kiedy w Europie słyszymy słowo 'Afganistan', przed oczami od razu stają nam obrazki pokazywane w wiadomościach: piasek i bazy wojskowe. Tu, w samym Afganistanie, obrazki takie, jak opisane przeze mnie wcześniej, choć nie należą do rzadkości, przeplatają się z dniem codziennym i tradycją. Afgańczycy, z którymi rozmawiam co dzień, starają się z optymizmem patrzeć w przyszłość. Ich kraj mimo wojny szybko się rozwija, jest nawet kilka regionów, gdzie ludzie nawet nie pamiętają, co to zamach bombowy. Ale to nie jest twórczy optymizm. Kiedy sytuacja w kraju zaczęła się stabilizować, afgańscy uciekinierzy wracali do kraju w nadziei, że będą mieli tutaj okazję rozwinąć skrzydła. Olbrzymia skala korupcji, nie działające sądy oraz policja, która robi, co chce, powodują jednak, że ciężko bez protekcji prowadzić tutaj jakikolwiek biznes. A wielu Afgańczyków, którzy mieszkali wcześniej w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, czy Szwecji, wie, że można żyć inaczej. Ci ludzie wyjeżdżają na weekendy do Dubaju, Delhi i Duszanbe, żeby tam choć przez chwilę móc pobawić się ze znajomymi w klubach, spędzić czas z chłopakiem, czy dziewczyną, nie myśleć o niemal wojskowym rygorze życia. I tak bardzo przyzwyczaili się do swojego trybu życia, że nie myślą już o tym, jak zmienić swój kraj.

A szkoda. Afganistan jest pięknym krajem, usianym licznymi pasmami górskimi, pomiędzy którymi kryją się zielone doliny z szumiącymi rzekami. Niesamowite widoki i możliwość chodzenia po nieskażonych działalnością ludzką górach mogłyby przyciągać tu każdego roku tysiące turystów. Kraj ten ma też bardzo dobre warunki do uprawy winogron, a warzywa i owoce, które tutaj jadłem, smakują i pachną jak te uprawiane przez nasze babcie na działkach. Nawet w supermarketach nie znajdzie się tu 'plastikowych' owoców, warzyw, czy mięsa, które znamy z naszych, europejskich sklepów. Drzemie tutaj niesamowity potencjał, który, oby jak najszybciej, mógł zostać wykorzystany.

Tekst/Foto: Borys Specjalski

Borys Specjalski, z wykształcenia prawnik i specjalista nowych mediów, na co dzień dziennikarz, związany obecnie z afgańską telewizją 1TV.

Poprzednie1 | 2 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.