Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaPiękną byćCoś dla mnie Mój uśmiechnięty termometr

Mój uśmiechnięty termometr
(piątek, 2017-06-02 11:18:56)

Domowa apteczka powinna zawierać nie tylko środki opatrunkowe i podstawowe, dostępne bez recepty, leki. Bez wątpienia w każdym domu przyda się termometr. Tylko jaki? Małgorzata Maksjan na Blogu Chirurgicznie Precyzyjnym postanowiła subiektywnie przyjrzeć się dwóm rodzajom termometrów elektronicznych.


.

 

Na chwilę odrywam się od chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej. Tym razem medycyną
zajmę się nie w klinice i nie z udziałem lekarza, ale w domu. W domu to ja muszę być lekarzem (jak
każda kobieta, prawda?). Podstawowym problemem jest zdiagnozowanie enigmatycznego „Źle się
czuję, chyba mam temperaturę”. Niby proste: termometr w dłoń i do chorego (męża, dziecka –
niepotrzebne skreślić). Tu pojawia się jednak pierwsza przeszkoda: termometr pod pachę, do ust, czy
właściwie: gdzie? I na jak długo? I „Nie stukaj w termometr, bo za dużo pokaże”.

 

t0_700

 

O ile wiem, termometry szklane wciąż są w naszych domach najpopularniejsze, bo to i tanie, i
łatwo dostępne, i kłopotu z wyborem nie ma (generalnie wszystkie działają tak samo), poza tym babcia
jeszcze używała, i nigdy się nie psuje… tylko trochę dziś już niewygodne jest. Przede wszystkim
dlatego, że czego by tam w środku nie było (choć rtęć jest już w nielicznych egzemplarzach), nie jest
dobrze, jak się „to coś” ze środka na płytki, na które się przypadkowo wysunął spod pachy, wyleje.
Dodatkowo: dość długo trzeba czekać na pomiar, a z dokładnością… to już zależy od umiejętności
używającego.


Też miałam szklany termometr. I nawet nie zmieniłam go z powodów podanych powyżej.
Denerwowało mnie wpatrywanie się w słupek rtęci (lub innej substancji, nie wiem, jakiej). Zwłaszcza w

piękny, słoneczny dzień, kiedy szkło skutecznie odbijało promienie uniemożliwiając zobaczenie wyniku

 

Do apteki. Zdecydowałam się na prosty termometr elektroniczny. Kilkanaście złotych zamiast
kilku, ale zapewne dużo lepiej wydane. Ale… już pierwsze mierzenie temperatury uświadomiło mi, że
jakkolwiek słońce problemu więcej nie sprawi, to sam pomiar mniej uciążliwy nie będzie. Jednym
słowem: żeby zmierzyło, też trzeba gdzieś wetknąć, i to na przynajmniej kilkadziesiąt sekund ;) I znowu:
gdzie, żeby było najlepiej? Mnie zawsze mówili, że pod pachą pomiar nie jest do końca prawdziwy, a
znowu mężowi gdzie indziej, niż pod pachą, to ujma, bo z termometrem w uchu albo ustach siedzieć
nie będzie… Zgroza!

 

Na szczęście od czasów naszych babć i mam technika poszła do przodu i pojawiły się
termometry bezdotykowe i termometry elektroniczne z szybkim pomiarem. W sklepach i aptekach
przyjrzałam się ofercie. Z własnych doświadczeń wiem, że zbyt tanio, to niekoniecznie dobrze, a zbyt
drogo, to często z zupełnie zbędnymi funkcjami, więc postanowiłam przyjrzeć się termometrom z półki
nie przekraczającej stu złotych. Wybrałam dwa: elektroniczny do ucha i czoła, oraz bezdotykowy, do
pomiaru temperatury ciała i przedmiotów (to ciekawe, prawda?). Dobrze skojarzyła mi się też nazwa
„Domowe Laboratorium”, bo wcześniej miałam do czynienia z innymi produktami tej firmy, ale o tym
może napiszę w kolejnych materiałach.

Poprzednie1 | 2 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.