Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaZdaniem ekspertaPublicystyka Czy Polscy katolicy to chrześcijanie?

Czy Polscy katolicy to chrześcijanie?
(piątek, 2014-04-11 11:45:11)

Kościół zawsze był w Polsce ważny i widoczny. Ale chyba nigdy nie był taki głośny, jak ostatnio. Od paru lat nie ma tygodnia, żeby ważny ksiądz, zawodowy katolik, biskup lub biskupi nie powiedzieli czegoś, co trafia na pierwsze strony gazet. Do tego już przywykliśmy. Ale w ostatnich miesiącach trudno znaleźć dzień wolny od dramatycznych ataków ludzi Kościoła na polską rzeczywistość. I na nierzeczywistość: na przykład na nie istniejącą "ideologię gender". Im świat jest bardziej na te ataki głuchy, tym bardziej są one hałaśliwe. I tym mniejsze mają one znaczenie.



Przywykliśmy, że Kościół walczy z aborcją, swobodą seksualną, konsumpcyjnym stylem życia. Jedni widzieli w tym sprzeciw wobec nieuchronnej modernizacji. Inni odbierali to jako obronę wartości. Dziesięć lat temu sprawa nabrała rumieńców - dosłownie i w przenośni - kiedy wybuchł skandal wokół seksualnego wykorzystywania kleryków przez metropolitę poznańskiego, abp. Juliusza Paetza. Po raz pierwszy w polskiej debacie publicznej Kościół z pouczającego stał się pouczanym. I to w sprawach seksu, o które najgłośniej spierał się ze społeczeństwem. To był wyraźny przełom. Mimo wsparcia dużej części biskupów decyzją papieża arcybiskup stracił posadę metropolity. Ale pozostał w Poznaniu i dalej odgrywa tam sporą rolę. W oczach wielu osób odebrało to wiarygodność księżom jako arbitrom moralności.

Parę lat później podobny wstrząs wywołało zablokowanie awansu oskarżanego o współpracę z SB abp. Stanisława Wielgusa, który miał zostać metropolitą warszawskim. Interpretowano to wtedy jako walkę dwóch konserwatywnych frakcji wewnątrz kościoła, ale do ingresu nie doszło. Zostało wrażenie, że Kościół nie tyle wspierał walkę Polaków o wolność, co ją dławił. I że ci, którzy dławili, wciąż mają się dobrze w kościelnych strukturach.

Po rozpadzie PO-PiS-u, kryzys autorytetu biskupów pogłębił podział kościoła na Toruński (związany z PiS) i Wadowicki (związany z PO). Kulminacja nastąpiła po katastrofie smoleńskiej. Nie chodzi nawet o to, co księża biskupi z obu stron partyjnych barykad mówili, ale o to, że w sposób ewidentny mówili co innego. Taki podział sprawił, że wielu katolików przestało czuć się w obowiązku podążać za swoim biskupem, czy proboszczem. Coraz liczniejsi zaczęli raczej szukać sobie odpowiadającego ich poglądom biskupa, czy proboszcza. Z przewodników księża i biskupi stali się zabiegającymi o potencjalnych klientów, konkurującymi ze sobą, komiwojażerami wiary i idei.

Wreszcie rok temu zaczęła się czarna seria wpadek związanych z trudnym dla wielu polskich biskupów i księży, zarządzonym przez papieża Franciszka, zwrotem w kościele katolickim. Pointą narastających problemów było sfałszowanie oficjalnego polskiego tłumaczenia papieskiej adhortacji "Evangelii gaudium", w którym m.in. stwierdzenie Franciszka, że lud może być mądrzejszy niż biskup, zastąpiono stwierdzeniem przeciwnym. Zderzenie z Franciszkiem sprawiło, że słowa polskich biskupów i księży się zrelatytwizowały. Przestały być odbierane jako informacja o tym, co złe, a co dobre. Zaczęły być coraz powszechniej traktowane jako wyraz ich słusznych lub niesłusznych poglądów.

Skandale pedofilskie w kościele, a właściwie sposób, w jaki księża i biskupi na nie reagowali, przepełniły czarę. Sprawiły, że kościół przestał nieść ukojenie w doczesnych problemach, a sam stał się problemem.

W ten sposób ćwierć wieku po odzyskaniu wolności z "autorytetu nauczającego" kościół stał się w Polsce jednym z wielu uczestników demokratycznej debaty publicznej. Może wciąż jeszcze ma w tej debacie pozycję szczególną, ale także przez katolików wierzących i chodzących do kościoła słuchany jest mniej uważnie i traktowany niespecjalnie poważnie.

Zmiany zaszły tak daleko, że coraz więcej osób zastanawia się, czy Polska jest jeszcze krajem katolickim. Formalnie Polska wciąż jest katolicka. Ponad 90 procent obywateli zostało ochrzczonych, a ponad 80 proc. uznaje się za katolików. Ale połowa polskich katolików nie bardzo może się uważać za chrześcijan, bo jak wynika z badań, nie wierzy w śmierć Jezusa na krzyżu ani w zmartwychwstanie. A to są fundamenty chrześcijaństwa.

Można pomyśleć, że w Polsce wyłania się nowy socjoreligijny fenomen - niechrześcijański odłam katolicyzmu. Ale sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Bo w katolicyzmie od kilkudziesięciu lat szczególną pozycję zajmuje etyka seksualna. Jej waga wzrosła po rewolucji seksualnej lat 60. Była to reakcja na upowszechnienie się tabletki antykoncepcyjnej i bezpiecznej medycznie aborcji. Nośność katolickiej etyce seksualnej przyniósł jednak wybuch - na przełomie lat 70 i 80 - epidemii AIDS, która wywołała nawrót do bardziej konserwatywnych poglądów seksualnych. Od tego czasu seks zajął miejsce sprawiedliwości społecznej w centrum społecznego nauczania kościoła.

Kościół jest doktrynalnie krytyczny wobec samego poszukiwania rozkoszy seksualnych, które uważa za "uprzedmiotowienie" człowieka. Wyrazem tego jest zakaz używania prezerwatyw, seksu przedmałżeńskiego, onanizmu. Polscy katolicy w większości nie dali się jednak temu nauczaniu przekonać. Tylko jedna czwarta uwierzyła biskupom, że użycie prezerwatywy to grzech. Niewiele więcej wierzy, że grzeszny jest onanizm albo seks przed ślubem. Większość uczniów rezygnujących z lekcji religii w szkole robi to dlatego, że nie akceptuje kościelnej etyki seksualnej. Ale wciąż uważa się za katolików.

Czy jednak można uważać się za katolika nie tylko nie wierząc w zmartwychwstanie, ale też nie zgadzając się ze swoim kościołem w sprawach dobra i zła? Na czym by miał tego rodzaju katolicyzm polegać? Tego, oczywiście, nie wiemy, bo nigdy jeszcze tego w Polsce nie przerabialiśmy.

Czym właściwie jest polski kościół katolicki, jeśli nie jest wspólnotą wiary i moralności? Oczywiście jest wielką instytucją zatrudniającą dziesiątki tysięcy księży, zakonnic i świeckich. Jest też jakiegoś rodzaju tradycyjną wspólnotą społeczną gromadzącą parę milionów ludzi na niedzielnych mszach i setki tysięcy na pielgrzymkach. Ale jaka jest treść tej wspólnoty? Co ją łączy? Jako całość już chyba tylko tradycja, potrzeba przynależności i obrzędowość. Chodzi o to, żeby być, jak rodzice, żeby nas sąsiedzi nie wytykali palcami, żeby mieć porządny ślub i pogrzeb. To zdecydowaną większość katolików łączy. I chyba niewiele więcej. W innych sprawach katolicy są podobnie podzieleni, jak wszyscy. Coraz częściej nie zgadzają się nie tylko ze swoimi księżmi czy biskupami, ale też z papieżem, katechizmem, soborem.

Jak się dobrze popatrzy, nietrudno zauważyć, że katolików, którzy się w jakichś ważnych sprawach nie zgadzają z nauczaniem kościoła, jest zdecydowana większość. Ta większość zgadza się tylko co do jednego: że Bóg jest. Jaki to jest Bóg, dopiero się okaże. Ale nieprędko i nie wiadomo, kiedy. Nic jednak nie wskazuje, by miał to być taki sam Bóg dla wszystkich lub przynajmniej dla wyraźnej większości.

Polski katolicyzm uległ prywatyzacji, podobnie jak większość postaw kulturowych ponowoczesnych społeczeństw. Każdy katolik ma dziś swój prywatny katolicyzm. Podobnie jak każdy Polak ma dziś swoją polskość, każdy liberał ma swój liberalizm, każdy socjalista ma swój własny socjalizm. Zwartość i dyscyplina dotyczą już tylko profesjonalistów. I to w ograniczonym zakresie. W kościele katolickim oznacza to, że księża - z racji swojej funkcji - są jedyną grupą prezentującą się jako konsekwentnie wierzący katolicy. Reszta szuka własnych dróg, które nie tylko dla kościoła instytucjonalnego, ale też dla innych świeckich katolików są trudne do zaakceptowania.

Kościelne hałasy będą się więc nasilały. Trzeba się do nich przyzwyczaić. A najlepiej by było je polubić. Jeśli ktoś tylko potrafi...

Tekst: Jacek Żakowski

Zdjęcia: Stefan Maszewski/REPORTER; fotolia.com

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.