Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaPiękną byćChirurgia plastyczna Chirurg też jest człowiekiem

Chirurg też jest człowiekiem
(piątek, 2013-08-30 12:40:11)

Zawód lekarza w każdej specjalności obarczony jest odpowiedzialnością i stresem. Odpowiadając za zdrowie i życie innych ludzi, trudno jest rozstać się ze swoją pracą choćby na chwilę. Staje się ona stałym elementem życia, a pacjenci stają się jego nieodłącznymi towarzyszami. O zawodzie chirurga plastyka, jego kulisach i o tym, jakie towarzyszą mu emocje opowiada specjalista chirurgii plastycznej, lek. med. Arkadiusz Kuna.



Co czuje Pan, kiedy wchodzi na salę operacyjną?

Staram się nie czuć żadnych emocji. Zanim wejdę na salę, zawsze uważnie przeglądam dokumentację. Kiedy już jestem na sali, nie tracę czasu na rzeczy, które mogę zrobić przed, ani na emocje. Po prostu wiem, co mam zrobić. Przemyślenie operacji i zabiegu następuje przed wejściem na salę, wtedy rozważam różne możliwości i zastanawiam się nad tym, co zrobić gdyby. Tu lista bywa długa. Czasami, oczywiście, przychodzi pokusa, żeby jakąś czynność podczas operacji wykonać inaczej, niż zaplanowałem, ale nauczyłem się odpędzać te pokusy. Przed zabiegiem, jeśli mamy czas bez emocji przyjrzeć się danemu przypadkowi, zwykle znajdujemy najlepsze dla niego rozwiązanie. Potem każda emocja może przeszkodzić. W trakcie zabiegu nie rozmawiam, nie lubię muzyki. Jest absolutna cisza i metodyczne działanie.

Emocje przychodzą potem?

Zawsze. Zabieg, to nie jest równanie matematyczne, które kończy się z chwilą znalezienia prawidłowego rozwiązania. Zabieg się kończy, ale przychodzi wybudzenie, istnieje możliwość powikłań wczesnych, późnych; bo zabiegi chirurgiczne, szczególnie te w zakresie estetycznym, nie są do końca przewidywalne. Możemy powiedzieć, że może w 80 procentach jesteśmy w stanie przewidzieć, co po zabiegu nastąpi, ale zostaje zawsze 20 procent niepewności. Tu nie da się więc wyłączyć głowy. Ja cieszę się pacjentem dopiero wtedy, gdy przychodzi po dwóch miesiącach i mówi, że wszystko jest w porządku. Dopiero wtedy mogę 'odłożyć go na półkę'. Nie wierzę w to, że chirurg może wejść na salę, wykonać operację, potem z niej wyjść i zapomnieć. Nie ma takich chirurgów. W Anglii, co prawda, nie nawiązuje się głębszych relacji z pacjentem, ale kontrola pooperacyjna spełnia tę rolę za nas. Pacjenci mają dedykowanych pielęgniarzy albo pielęgniarki. W Polsce chirurg robi więcej, zagląda do pacjentek, sprawdza ich stabilność i stan zdrowia. Czasem pacjent nie wie nawet o tym, że nad nim czuwamy. Kiedy jest jakiś problem, zdarza się, że chirurg denerwuje się bardziej, niż pacjent. Na przykład jakieś osiem lat temu miałem pacjentkę po liposukcji i abdominoplastyce (plastyce brzucha; przypis red.). Krwawiła, spadała jej hemoglobina, toczyliśmy krew i leki krwiozastępcze, znalezienie miejsca krwawienia w obszarze liposukcji jest bardzo trudne czasem niemożliwe, w związku z czym opóźniałem decyzję o rewizji. W końcu rewizję zrobiłem i jak to często w chirurgii w podobnych przypadkach bywa, nie znalazłem miejsca krwawiącego, ale, jak żartujemy w żargonie chirurgicznym po 'przewietrzeniu pacjenta' krwawienie ustało. Z własnej woli spędziłem przy jej łóżku trzy dni. Pacjentka cały czas była przytomna, nawet w dobrym humorze. Ja też udawałem dobry humor, a potem kiedykolwiek podglądałem dreny, to z drżeniem serca czekałem na kolejny wynik morfologii i obserwowałem, czy pacjentka jest stabilna hemodynamicznie. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

Chirurgia, to medycyna precyzyjna. Czy jest taki wiek lub stan, w którym należy zaprzestać wykonywania tego zawodu lub na pewien czas przerwać praktykowanie?

Chirurgia, to zawód na całe życie, ja emerytury nie planuję. Zresztą Polski ZUS mi emerytury nie zapewni, przecież jest już bankrutem, polegam tu raczej na sobie i swoich dzieciach. Mam jednak nadzieję że będę mógł wykonywać swój zawód jeszcze wiele długich lat.

Na koniec rozmowy zapytam, co Pana odstresowuje? Jaki jest dr Arkadiusz Kuna prywatnie, czym się fascynuje, jakie ma hobby?

Jak się dużo operuje, to człowiek jest piekielnie zmęczony. Nawet jeśli nie operuję, to zawsze myślę o pacjentach, którzy jeszcze nie wylądowali na tej przysłowiowej 'półce'. Zawsze jest więc pokusa oderwania się od rzeczywistości, kompletnego wyłączenia się, ale nawet na urlopie nie bardzo się to da zrealizować. Niedawno byłem na Mazurach, na kajakach. Na chwilę dało się nawet zapomnieć o pracy, ale tylko na chwilę, nie było bowiem dnia, ani nawet kilku godzin, w których nie przychodziłaby natrętna myśl, co dzieje się z tym, albo tamtym pacjentem. Ja nie wiem nawet jak wygląda taki wypoczynek, gdzie wyłącza się głowę i nie myśli się o pracy w ogóle. A wypoczywam na kajakach i jeżdżąc motocyklem enduro, który jest moją pasją. W godzinę, dwie, enduro potrafi fizycznie 'wypompować' człowieka. I to jest moja ucieczka. Odpoczywam także w podróży, bo od dłuższego czasu moje życie to życie na walizkach. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza.

 

Rozmawiał: Andrzej Gross

Foto: archiwum Kliniki 'Artplastica' w Szczecinie; fotolia.com

Poprzednie1 | 2 | 3 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.