Pragnienie Piękna 01 Pragnienie Piękna 02 Pragnienie Piękna 03 Pragnienie Piękna 04 Pragnienie Piękna 05 Pragnienie Piękna 06 Pragnienie Piękna 07 Pragnienie Piękna 08 Pragnienie Piękna 09

Jesteś tutaj: Strona głównaPiękną byćChirurgia plastyczna Ból ujarzmiony

Ból ujarzmiony
(czwartek, 2014-04-10 11:58:24)

Tego lekarza ze szpitala pamięta się rzadko. Ale bez jego obecności trudno wyobrazić sobie jakąkolwiek operację. Trudno też w dzisiejszym świecie wyobrazić sobie, że medycyna przez wieki funkcjonowała bez jego specjalizacji. Czym zajmuje się anestezjolog i czym jest ból opowiada w rozmowie z 'Pragnieniem Piękna' specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, lek. Marek Zienkiewicz.



Druga grupa pacjentów anestezjologicznych, to pacjenci z pełną świadomością, z ostrym lub przewlekłym bólem, oraz pacjenci wymagający znieczulenia operacyjnego w chirurgii. O czym powinien powiedzieć anestezjologowi pacjent przed przystąpieniem do znieczulenia lub uśmierzania bólu?



Każdy pacjent, który poddaje się jakiejkolwiek operacji, będzie znieczulony. Dla nas naistotniejszy jest pełny wywiad, czyli rzetelna informacja o stanie zdrowia, udzielona przez pacjenta, oraz dokumenty zaświadczające historię leczenia ze szczególnym uwzględnieniem pobytu w szpitalu i badań obrazowych. Informacje pomagają nam określić w jakiej kondycji ogólnej jest pacjent. Pomagają często zdecydować, czy zabieg, któremu będzie poddany, można odroczyć tak, aby jego stan zdrowia poprawić, żeby zoptymalizować jego wydolność fizyczną tak, aby to ryzyko, które jest nierozłącznie związane ze znieczuleniem było minimalne. Jeśli pacjent zatai jakąś informację, to sam siebie naraża na powikłania. Mówić należy o wszystkim: o nadciśnieniu, o skokach ciśnienia, o najmniejszych choćby problemach neurologicznych, pulmonologicznych, czy kardiologicznych, o nietolerancji leków, nawet tych dostępnych bez recepty. Anestezjolog jest, oczywiście, przygotowany na nieprzewidziane sytuacje, ale każde zatajenie zwiększa zagrożenie pacjenta i przede wszystkim jego dyskomfort. Trzeba pamiętać, że leczenie chirurgiczne, jest jak wysiłek. To jest olbrzymi stres i fizyczny, i psychiczny. Jeżeli pacjent dobrze toleruje ciężkie prace nawet w domu, duży stres umysłowy, bo jest to związane np. z jego pracą zawodową, to tak samo będzie w szpitalu, kiedy zostanie poddany leczeniu albo nawet pobytowi na intensywnej terapii. Ale jeśli pacjent nie jest do końca samodzielny, wymaga asysty osoby trzeciej, albo męczy się, kiedy wchodzi na pierwsze piętro, to takim samym zmęczeniem zareaguje na operację.



Jakim ryzykiem dla pacjenta obarczone są znieczulenia?



Ryzyko związane z postępowaniem anestezjologicznym zależy głównie od stanu ogólnego pacjenta. Są to przede wszystkim zaburzenia oddychania, czy to wywołane przez instrumentację na drogach oddechowych, czy też nasilone przez leki, które podajemy: reakcje nadwrażliwości i uczulenia aż do wstrząsu anafilaktycznego oraz zaburzeń krążenia. Sir Robert Macintosh, profesor anestezjologii w Oxfordzie, powiedział sześćdziesiąt lat temu: 'Żaden pacjent nie może doznać krzywdy z powodu znieczulenia.'. W 2000 roku opublikowano wyniki narodowego badania we Francji i stwierdzono, że częstość zgonów związana w pełni ze znieczuleniem, wynosiła 1 na 145.500 znieczuleń, a częściowo związana ze znieczuleniem , 1 na 21.200.



Czy bywa tak, że lekarz dowiaduje się o schorzeniach mogących mieć wpływ na przebieg anestezji, dopiero w trakcie operacji?



Nie. Dowiaduje się po operacji. W jej trakcie może się tylko domyślać. Sytuacje takie, że pacjent zapomniał coś powiedzieć, albo sam o tym czymś nie wiedział, zdarzają się najczęściej. Sytuacje, w których pacjent zataja coś świadomie, są, na szczęście, zdecydowanie rzadsze.



Praca anestezjologa z pewnością nie jest łatwa. Duża odpowiedzialność za zdrowie i życie pacjenta z pewnością powoduje wiele stresów. Czy podczas Pańskiej pracy zdarzyły się przypadki szczególne, o których pamięta Pan do dziś?



Dobry lekarz żyje pacjentem i przed jego operacją, i w trakcie, i po. Ale mając wielu pacjentów nie wolno przenosić na siebie emocji, zwłaszcza pracując na emocjonalnie wymagających oddziałach, takich jak np. onkologia dziecięca, czy neurochirurgia. Stres jest duży... w anestezjologii jest dodatkowo rzeczą nie przewlekłą, ale nagłą. Pamiętam pacjentkę intensywnej terapii. Była osobą bardzo kontaktową, wydawało się nam, że po kilku tygodniach na oddziale wszystko będzie już dalej przebiegało bez powikłań, i że niedługo wyjdzie do domu... snuła z nami dalsze plany życiowe... Pewnej nocy nagle jej stan się pogorszył, nasiliła się niewydolność oddechowa i pacjentka zmarła w ciągu godziny. Nic nie można było zrobić. (milczenie) To rzeczywiście psychicznie zostaje i jest dla lekarza dużą traumą. Staramy się we własnym mechanizmie obronnym nie przyjmować emocji rodzin na siebie, do każdego pacjenta podejść w ten sam, rzetelny sposób. W anestezjologii jest tak, że jest godzina spokojnej, ściśle zaplanowanej pracy z planem 'B' w zanadrzu, potem stres, który musi się rozpłynąć i zejść z człowieka. Mówi się, że dobry uczeń nigdy nie pozna dyrektora swojej szkoły... Trochę tak samo jest z anestezjologiem. Jeśli praca się powiedzie, to pacjent pamięta nas tylko z konsultacji, a nie z bloku operacyjnego. Wtedy nasza praca jest naprawdę spełniona.



Rozmawiał: Andrzej Gross

Foto: fotolia.com



dr n. med. Marek Zienkiewicz
, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, zdał egzamin międzynarodowy, w roku 2010, w Getyndze uzyskał 'European Diploma in Anesthesiology and Intensive Care'

Poprzednie1 | 2 | 3 Następne

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zgoda

Strona główna O nas Redakcja Regulamin

Wszystkie prawa zastrzeżone 2012 - Strefa Ciało Sp. z o.o. komandytowa

Kopiowanie oraz publiczne wykorzystywanie artykułów, materiałów ilustracyjnych lub elementów graficznych publikowanych i użytych w serwisie bez zezwolenia zabronione na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.